suwerenni

2 aspekty tej zabawy w przyjmowanie tych ludzi. Pierwszy moim zdaniem ważniejszy to w DE brakuje juz wykształconych ludzi do zamiatanie ulic i sprzątania hoteli bo Afrykanów bez wykształcenia tu nie brakuje ale jak to człowiek nierozumne nie wykonuje poleceń lub wykonuje jak mu sie podoba. Druga sprawa to kasa jaka przypłynęła wraz z uchodźcami. Nie mowię tu o kasie jaką mieli ze sobą, bo kilka tysięcy to żadna kasa ale o kasie jaką unia wyłoży na utrzymanie takiego delikwenta. I tu chodzi dosłownie o wszystko, od rzeczy przyziemnych jak chleb przez iPhone’y jakie kupują po zdewastowane stare hotele w jakich śpią a w których właściciele zażądają po ich wyjeździe remontu bo niby oni to zrobili (oczywiście ta cholotę to zniszczy doszczętnie ale fakt jest ze umieszczają ich w ruinach, potem taki właściciel zawyża stawki za wynajem a na koniec chce odszkodowania od miasta za które miasto oczywiście chętnie zapłaci bo zwrot z UE i tak przyjdzie. Tak sie moi drodzy dorabia. Tak sie robi przesiew zeby co inteligentniejszy mógł sprzątać i cztery litery myć Niemcom a oni za NASZĄ kasę wyciągnięta z UE dalej beda właścicielami i dyrektorami w pięknych obiektach. Uczcie sie. No niestety wy juz wczoraj wybraliście wiec przez następne kilka lat sie nie zmieni. Wiekszych głupot nie słyszałem, i nawet jak dostaną jakąś rekompensatę to i tak nie poradzą sobie z milionami, które już się rwą do Niemiec a za 50lat będą im głowy spadały, więc o jakim dorabianiu mówisz, może jakims rabunkowym, krótkowzrocznym dorobku to tak, ale w perspektywie czasu to im sie jeszcze odbije. Jak sam powiedziałeś my dokonaliśmy wyboru, może sie nic nie zmieni, oby tylko nie na gorsze… Niemcy zachciały sobie sprowadzić islamskich imigrantów, zaprosili ich w swoich interesach – a nadwyżki chcą upychać po innych krajach – które tego nie chcą! Dlaczego Niemcy narzucają swoje pomysły i decyzje innym suwerennym państwom, jakie mają do tego prawo? Czy nie potrafią zrozumieć, że mniejsze od nich narody boja się utraty swej tożsamości i kultury – i boją się być zalane przez islamską inwazję i terroryzm? Jakim mają prawo do tego, by zaprosiwszy islamistów – upychali ich teraz po suwerennych krajach, które ich po prostu nie chcą? Dość tego! Nie chcemy niemieckiego panowania nad Europą i nie chcemy islamskich terrorystów u siebie.

Grecki pat

Poziom braku kultury i jakichkolwiek zasad na tym, jak i wielu innych blogach, po prostu przekracza jakiekolwiek ramy. Chciałbym zauważyć, że artykuł tyczył się w sumie sytuacji w Grecji i finansowania i ratowania jej ze środków Unii, a nie prywatnych koneksji czy przeszłości Kulczyka. Więc może warto ustosunkowywać się do tematu, a nie głosić jakieś obraźliwe hasła… pan biznesmen nie może albo nie chce powiedzieć, że te pieniądze sa z góry przeznaczone dla banków na spłate ich pozyczek dla grecji. Jak banki odzyskają ile się da(niemieckie i francuskie banki) to pozwolą grekom upaść. Widocznie te smieciowe pieniadze do tego sie nadaja. Niewiarygodne, ze ludzie wierza, ze te skarwki papieru maja wartosc, bo ich banksterska mennica tak sobie wydrukowala. Wartosc maja produkty, uslugi, praca, a nie skrawki papieru. Dzis sa zlotowki, jutro beda euro a pojutrze dukaty albo koraliki. Sa jedynie po to, zeby ludzie mogli wymieniac sie latwiej swoimi produktami, a nie po to, zeby pieniadze stawaly sie produktem w samym sobie. Z Kulczyka to taki gigant jak z Balcerowicza finansista. Klepia to, co im miedzynarodowka finansowa podpowiada. Zero własnego myślenia.  Ratowanie Grecji to absurd. My spłacaliśmy długi Gierka zachodnim lichwiarzom przez 30 lat zaciskając Przy okazji doszło do załamania cywilizacyjnego w Polsce , a to g… obchodziło amerykańskich doradców. Największą przeszkodą i hamulcem w rozwoju gospodarczym Polski jest rząd Polski wraz z prezydentem .Ta banda idiotów powinna być rozstrzelana natychmiast , oceniając ich działania wynika jednoznacznie że działają na szkodę państwa polskiego pogrążając miliony ludzi w biedzie , dążąc do rozpadu państwa i jego likwidacji . Za takie działania kula w łeb bez sądu bo administracja to narzędzie zdrajców narodu .

wytwór

Kiedyś pewna urzędniczka próbowała mnie spławić wymyslając bym przyniósł jeszcze jakiś dodatkowy załącznik ale nie dziś bo ona zaraz wychodzi z pracy. Wtedy opowiedziałem zgodnie z prawdą że przy drzwiach wejściowych mego domu wisi piękna kanadyjska siekiera strażacka mogąca przerąbać nawet metalowe drzwi. W Polsce załodziejski parlament tworzy złodziejskie prawo, które pozwala w chamski złodziejski sposób okradać ludzi. Liberalne prawo i falandyzacja prawa stworzyło w niby demokratycznym państwie szambo. Jeden wielki geszeft w którym rządzi ten co nie chlał dnia poprzedniego i nie ma kaca.Na to paniusia powiedziała że właściwie może przyjąć papiery bo mi wierzy na podstawie deklaracji słownej. Dopiero potem zatrzasnęła okienko. Zapewne w cywilizowanym kraju takie sądy działają jak trzeba i pomyłki choć są, to bardzo rzadko. Polskie paciajewo to inna kategoria, tak zwany dziki kraj cytując znanego polityka. Dalej wybierajcie do sejmu celebrytów, notorycznych kłamców i innych cwianiaczków to w następnej kadencji uchwalą jeszcze głupsze prawo. Najlepiej trzymajmy faktury i potwierdzenia zapłaty przez całe życie bo nigdy nie wiadomo kogo maszyna losująca wytypuje do becelowania. Żeby nie było ja jej nie groziłem tylko opowiedziałem że tak urządzam swoją chałupę. Widać jak działa.Gdyby ludzie mieli większe jaja pogonili by oszustów windykatorów. W moim domu mogę mieć nawet gilotynę. Jeśli kogoś to razi niech mnie nie odwiedza. A premierem ani kimś z „elyty”nie chcę być bo prawdopodobnie musiałbym być jak Iwan Groźny który potrafił na placu Czerwony osobiście kradnącym  hydraulik Warszawa bojarom odrąbywać głowy. A tego wolałbym uniknąć więc skończę żywot jako nieznana jednostka i wcale z tego powodu nie cierpię. ”Ten sąd wymyślił kwiatkowski z po a teraz jest prezesem nik.” Prezesem NIK-u ? O cholera, przecież on znów jakieś dziwadło wymyśli.. Powiedzcie mu, aby nic kompletnie nie robił. Niech bierze darmo swoje tantiemy w błogim lenistwie to i tak dla zwykłego podatnika będzie o niebo taniej.

sąd

Wystarczy odebrać pismo z tego tzw „sądu” i odwołać się od wyriku. Wówczas sprawa jest przekierowana do właściwego sądu dla danego mieszkańca. Ludzie – nie dajcie się oszustom z firm windykacyjnych! Trzeba walczyć o swoje ! Dzięki ci o znawco za taką wspaniałą poradę, to teraz jeszcze udziel porady tym co nie mają szansy dowiedzieć się, że ktoś złożył pozew, bo np. wierzyciel podał nieaktualny adres, albo już dawno tam nie mieszka. Te hieny wykorzystują to wiedząc, że nie ma szansy na złożenie sprzeciwu. Przedawnione długi e-sąd powinien odrzucać z automatu i wysyłać wierzyciela do normalnego sądu. Każdemu bandycie który spróbuje mnie okraść odrąbię najpierw łapy a dopiero potem łeb. Nigdy nie ukradłem nikomu ani złotówki ale nie pozwolę by ktoś mnie okradł. Jeden raz kieszonkowiec zasunął mi pod Pewexem dolce. Wydałem wielokrotnie więcej by koledzu go sprzedali. Do dzis wspominam jak skamlał i błagał by odwiązać go od drzewa w lesie z nogami w mrowisku. Jeśli ten złodziej będzie nawet komornikiem tak samo go potraktuję. Żaden urzędnik do mnie nie ma prawa przyjść bo nigdy nie odpisywałem sobie żadnej ulgi budowlanej , renty itp. pseudo kantów. Idiotyczny tytuł,głupia podpucha.To nie windykatorzy mogą wszystko, tylko nasi wybrańcy uchwalili i wprowadzili kolejny bubel prawny. Mają ważniejsze sprawy do załatwienia, krzyże w sejmie, pyskówki o papieża, marihuana,  homoseksualiści itp. Stanowienie mądrego precyzyjnego prawa ich nie interesuje z prostego powodu,często to prawo po prostu ich nie dotyczy. Zawsze znajdą jakiś sposób,immunitet lub przypadku kleru np. pokajanie się poprzez usta jakiegoś rzecznika itd. Na moją koleżankę jej koleżanka nabrała kosmetyków. Podała jej imię i nazwisko a adres do korespondencji swój i wszystkie wezwania do zapłaty przychodziły do niej ale oczywiście nie płaciła. Po jakimś czasie e-sąd z Lublina przysłał jej informacją że ma założoną sprawę i po jakimś czasie komornik zajął jej konto. To się stało naprawdę a sąd nie potrafił sprawdzić że taka osoba nie mieszka pod tym adresem bo tak naprawdę miał to gdzieś. Szok o porażka.

dług

Przykład z życia wzięty. Pewien obywatel dwa lata temu otrzymał z e-sądu nakaz zapłaty na kwotę ok. 2700 zł. Z wyroku dowiedział się, że jakoby jest winien jednej z największych windykacyjnych pieniądze. Firma windykacyjna nazywająca się „funduszem inwestycyjnym” jako podstawę roszczenia napisała w pozwie, że na podstawie jej dokumentów finansowych obywatel jest jej winien pieniądze. Obywatel odwołał się od nakazu i sprawa miała trafić do sądu rejonowego do rozpatrzenia w normalnym trybie. Na wiadomość o tym windykator wycofał pozew i sprawa została umorzona. Po jakimś czasie obywatel znów otrzymał wyrok z e-sądu, tyle że tym razem poprzednia kwota już urosła do ponad 3 tys. zł. Windykator jako podstawę roszczenia w pozwie do sądu ponownie podał, że według jego ksiąg finansowych obywatel jest mu winien kasę. Obywatel znów się odwołał i sprawa została umorzona. Obecnie obywatelowi komornik zajął konto w banku dokonując egzekucji ponad 4 tys. zł na podstawie nakazu wydanego przez e-sąd. Jak się okazało firma windykacyjna znalazła sposób by uniemożliwić odwołanie się obywatelowi. W pozwie do e-sądu podała inny adres i dzięki temu trikowi obywatel nie otrzymał z e-sądu nakazu i nie mógł się odwołać. Oczywiście obywatel ma możliwość zaskarżenia egzekucji komorniczej i nadal może się odwołać od nakazu, co też zrobił. Tyle, że za wniesienie skargi na komornika obywatel musiał zapłacić 300 zł i sąd na rozpatrzenie skargi ma miesiąc, a tymczasem komornik konto wyczyścił ….. Odwołanie od nakazu będzie skuteczne i skończy to się tym, że sprawa zostanie umorzona. Tyle, że firma windykacyjna może robić wszystko żeby jak najbardziej utrudnić obywatelowi odzyskanie tych pieniędzy. A nawet jak obywatelowi uda się te pieniądze odzyskać, to jak pokazuje dotychczasowa historia firma windykacyjna może bez końca składać pozwy do sądu i bez znaczenia jest to, że sąd wcześniej wydał już inny wyrok. Doprawdy jest to genialne.. Czemu nie iść tym przykładem i rozszerzyć taką praktykę na inne sprawy cywilne, a nawet karne. Można by więc na przykład gościowi, który raczył się piwem tyle razy zakładać sprawę karną aż dostanie co najmniej 10 lat za kratkami, mógłby też ZUS na przykład tyle razy pozywać emerytów przed sąd aż sąd odmówiłby im prawa do emerytury a rencistom prawa do renty….. Już nie możemy się doczekać aż Wydano nakaz zapłaty dla 6,5 mln osób. Wynika z tego, że od każdej egzekucji komornik naliczył minimum 380 zł. (minimalna opłata za czynność egzekucyjną wynosi 1/10 przeciętnego wynagrodzenia miesięcznego – w marcu i kwietniu br. wynosiło ono 3 823,32 zł). Pomnóżmy 6,5 mln razy 383 złote, to daje blisko 2,5 mld złotych (dokładnie 24895000000 zł). W 2013 roku zarejestrowanych w Polsce było 1300 komorników. Dzieląc kwotę dwa miliardy czterysta osiemdziesiąt dziewięć milionów złociszy przez tysiąc trzysta, otrzymamy dziewiętnaście milionów sto pięćdziesiąt tysięcy złotych, które minimum zarobił statystyczny komornik w Polsce w okresie obowiązywania ustawy o elektronicznym sądzie w Lublinie. Nawet jeśli przeciętne wynagrodzenie przed czterema laty było niższe (z miesiąca na miesiąc rośnie), to i tak są to duże pieniądze. Bardzo duże pieniądze. Nic dziwnego, że „lobby prawnicze” tak niechętnie dąży do zmiany przepisów. Sądy od każdej czynności prawnej też pobierają opłaty. I koło się zamyka.

prawdziwy

„Prawdziwy” Polak nieustraszenie odpiera atak lewackich bojówek przebranych za rachityczne drzewka i staje w obronie ciężarnych kobiet zaatakowanych przez tęczę, podczas gdy ten drugi w głowę zachodzi, dlaczego niektórzy nie potrafią cieszyć się niepoległością, a ich jedyną rozrywka są zadymy. Oczywiście z „”Buk”, „chonor”, ojczyzna” na ustach. Premierowi nie starcza odwagi, zeby jasno powiedziec, ze w Polsce utworzył się szeroki front. Kibole, bandyci, PiS z Kaczynskim na czele, agent Tomek, a takze biskupi. Biskupi nie rzucają kamieniami. Nie dlatego, ze tacy łagodni, tylko dlatego, ze tacy otyli. Prosze spojrzec na ich podwojne podbrodki na zdjeciach w załączonym linku. Ale biskupi rzucają slowami. Insynuują, ze w Polsce jest totalitaryzm, ze panoszy się jakis „gender” (ciekawe, czy wiedzą, co to znaczy), i ze Polska jest oparta na złodziejskiej umowie okrągłostołowej. Zapomnieli dodac, ze sami byli jej akuszerami. Biskupi oczerniają swoj własny kraj. W tej sprawie nie roznią sie od Kaczynskiego i od kiboli. Premier o tym nie wspomina. Jego słowa brzmią fałszywie, bo nie opisują całej sytuacji. Ja wiem, ze politycznie to jest trudne. Po jednej stronie polityka, po drugiej zniszczenia, a w srodku premier probuje szerokiego rozkroku.
A jako fan pana Antoniego z pogłębiającym sie zespołem oraz jego teorii spiskowych, a także idąc tokiem „rozumowania” jego „ekspertów”, stanowczo stwierdzam, iż istnieją przynajmniej uzasadnione przesłanki na to, iż Nasz Najdroższy (100 tys. miesięcznie na samą ochronę) Prezes przeniósł swoje obrzędy do Krakowa, bo wiedział, że w Warszawie będzie zadyma. Proszę, jacy my jesteśmy grzeczni i pokój miłujący! To ci brzydcy narodowcy (których wprawdzie jeszcze niedawno nazywaliśmy patriotyczną młodzieżą stadionową, ale przecież elektorat nie młodzieniaszek, dawno zapomniał) robią burdy i rozróby!

przyzwoici

Przyzwoici ludzie starają się czytać trochę książek, oglądać nie tylko telenowele i mieć jakie takie pojęcie o historii. Przytoczone słowa pastora Niemoellera zostały wypowiedziane dawno temu, a przyzwoici ludzie, nawet jeśli nie znają akurat tego cytatu, doskonale wiedzą, do czego doprowadziła kiedyś obojętność na „szaleństwa oszołomów”.
Przyzwoici ludzie widzą też, że rząd Tuska wprawdzie wmawia Polakom, iż popiera wartości europejskie i modernizacyjne, ale nie robi nic, aby podobne „szaleństwa oszołomów” ukrócić, począwszy od tolerowania ekscesów Radia Maryja i innych Michalików poprzez katofaszystowską indoktrynację w szkołach (za pieniądze podatnika) po ogłupianie dzieci w Muzeum Powstania Warszawskiego i składanie hołdów różnym „żołnierzom wyklętym”.

„Zastanawia natomiast, dlaczego Kościół rzymskokatolicki, który chce być nauczycielem moralności i prawości, z taką samą gorliwością nie potępia „katolickich narodowców” wykrzykujących „Bóg, honor, Ojczyzna” i jednocześnie demolujących miasto?”
Raczy Pan żartować. Michalik i spółka skaczą z radości po tym, co się wczoraj stało. Jak powiedział Cejrowski, Plac Zbawiciela to jest Plac Zbawiciela, a nie Plac Zboczeńców. Spalenie tęczy to wspaniały akt bohaterskiej walki o „moralność i prawość” w rozumieniu Kościoła katolickiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby wyszło na jaw, że Kościół potajemnie dofinansowuje te bandy, tak samo jak w latach 70. dofinansowywał faszystowskie bojówki w Ameryce Łacińskiej.

praca

Spece od szeroko pojętej tematyki pracy cierpią niestety na schizofrenię: raz popełnią zgrabny artykulik, w którym rozwodzić będą się nad konsekwencjami długotrwałego bezrobocia, nad depresją, by za chwilę udzielić równie zgrabnej wypowiedzi, dowodząc, że całemu temu bezrobociu winny jest brak entuzjazmu, werwy (broń Boże u pracodawcy!), a przecież tylko entuzjazm może nas zbawić. Refleksją nad tym, czy brak werwy to przyczyna depresji, czy skutek, żaden z owych speców głowy sobie zawracał nie będzie, łatwiej ponarzekać na brak kompetencji u pracowników niż dostrzec go u siebie w postaci choćby niezdolności do refleksji. A przecież specom dość chyba płacą za werwę w myśleniu?
Z powrotem bowiem znaleźliśmy się w czasach poprzedzających epokę, gdy homo sapiens z dumą sięgał po takie zdobycze rozumu jak prawo do ośmiogodzinnego dnia pracy, ubezpieczenia, godziwej zapłaty, witajcie z powrotem w czasach, gdy „godność pracy” była pieśnią przyszłości szalonego, a pracownik był robolem. A może niewolnikiem? Mnie, prawdę mówiąc, dzisiejszy rynek pracy przypominać zaczyna z wolna targ niewolników, bo zastanówcie się – niby wmawia się Wam, że macie być aktywni w poszukiwaniu pracy, a tak naprawdę czym Wasza aktywność się kończy? Czekaniem aż ktoś odpowie na Wasze cv, aż ktoś oddzwoni, KTOŚ, bo często są to ludzie bez twarzy. Wysyłamy setki swoich dokumentów, miliony danych do firm, wiedzą o nas wszystko, każda umiejętność zważona, każdy odbyty kurs policzony, taksują nas przez weneckie lustro, jak niewolników na podeście, tanią siłę gotową, by darmo służyć, sami często nie pokazują swojej twarzy, nie zdradzają nazwiska, przedstawiają się jako „klient portalu praca”, nawet człowiek nie wie, do kogo aplikuje. Ludzie bez twarzy przeciw ludziom bez godności. Jeszcze ten zwrot „dam pracę”. Czy pracownik nie daje swojej pracy, często dosłownie, bo praktycznie darmo?
To czego nam potrzeba, to nowa filozofia ekonomii, nowa filozofia pracy, człowieka. Daliśmy sobie wmówić, że ekonomia to nauka o tym jak natłukiwać zysk. Zysk, nie dobro, należy to podkreślić, bo dobro to jest coś, co służy wszystkim, a ten zysk, to zwierzę, które im więcej żre, tym więcej chce żreć. „Frazeologia walki, marszu na przód, wyrzeczeń, ciężkiej pracy zamazuje istotną kwestię. Tego, że sporo osób nie chce czuć ciągłego oddechu na plecach, nie chce ciągle się z kimś ścigać, stawiać sobie ambitnych celów, aby je konsekwentnie realizować.”

To jedna z treści która „zamazuje” zasadę niesprzeczności: bo można powiedzieć: jest tak, i nie jest tak. Tych ludzi którzy dzięki ciężkiej pracy doszli do sukcesu a także tych którzy doszli do sukcesu bez ciężkiej pracy łączy m.in. jedno: zdają sobie sprawę z tego z czego nie zdają sobie sprawy młodzi: ludzie nienawidzą siebie nawzajem, polski rynek pracy (a co za tym idzie: polska rzeczywistość) to świat opisany przez T.Hobbesa. Więc trzeba zacisnąć zęby i zapieprzać nawet na to aby być niewolnikiem, bo za życiowe porażki także trzeba płacić cenę.

Dlatego takie postawy jak: umiarkowanie, wynoszenie czasu wolnego nad czas zarabiania, stoicyzm są z punktu widzenia rynku nielogiczne. Są patologią, ponieważ zasadnicze jest nie to czego ludzie „chcą”, ale to czego „powinni” chcieć. I niziny społeczne w Polsce tę „logikę” potwierdzają: we wszelkich badaniach nastrojów społecznych Polacy deklarują, że są zadowoleni z życia. Do tego przygłupawi socjolodzy lepią przygłupawe komentarze bo wierzą w to, że racjonalne jest wnioskować o ludziach na podstawie tego co sami o sobie mówią. Więc w tych badaniach wychodzi, że pauperyzacja w Polsce nie istnieje. Dlatego „prezesi” mogą myśleć, że większość chce się ścigać, a jeśli któryś nie chce to znaczy że jeszcze (wiek) nie rozeznaje słusznych priorytetów.
Tymczasem, jak możemy przeczytać już u Arystotelesa, ekonomia to wiedza o tym, jak skutecznie wytwarzać dobro, które będzie służyło całej wspólnocie, w słowie „ekonomia” ta wspólnotowość jest kluczowa, we wspólnocie jeden nie może bez drugiego, a nie, jak daliśmy sobie wmówić, jeden przeciw drugiemu.

nasza Bastylia

Każda epoka historyczna ma własną Bastylię.
Po zburzeniu kolejnej, „własnej”, symbolicznej Bastylii, zaczyna się nowa era. Taką symboliczną Bastylią drugiej połowy XX wieku był Mur Berliński.
Po zburzeniu tej „berlińskiej Bastylii”, Europa przeżyła wstrząs, wywołujący „polityczne tsunami”, które zmyło dawny jałtański bałagan
i stworzyło nowy europejski „bezwład” na terenach powiększonej Unii Europejskiej.
Po krótkim okresie euforii, ten nowy gigant przystąpił do intensywnej, „dobrowolnej” kolektywizacji i wcielił do tego europejskiego „sowchozu” pozostałości po dawnym bałaganie, stworzonym po II wojnie światowej. Próby zapanowania nad tą wieżą Babel za pomocą praw spisanych w tysiącach aktów prawnych, jak na razie nie przynosi spodziewanych korzyści, ale jest jedyną realną propozycją organizacyjną w tym morzu niepokojów, który ogarnia wiele rejonów świata.
Kolektywizacja giganta, zwanego UE, przebiegała sprawnie, ponieważ miała akceptację społeczną narodów kolektywizowanych. Obywatele krajów „dobrowolnie” przystępujących do wspólnoty, kierowali się odruchem dobrze znanym graczom totalizatora. Po wypełnieniu kuponu i zapłaceniu stawki czujemy się milionerami do momentu losowania „nieszczęśliwych” cyfr. Po losowaniu, kiedy wiemy, że nie będziemy szczęśliwymi milionerami, mamy uczucie zawodu i pretensji do siebie, że niepotrzebnie zgodziliśmy się na udział w tej grze.
Podobnie jest z krajami przystępującymi do Unii. Do czasu przyjęcia warunków tego nierównego dla obu stron kontraktu, wszyscy mają nadzieję na dobrobyt. Po kilku latach już wiemy, że tylko nieliczni poprawili sobie znacznie poziom życia, a kraj stracił suwerenność decyzji politycznej i ekonomicznej i zadłuża się wobec obcych banków z prędkością nieprawdopodobną. Do tego dochodzi podejrzenie, że ponosimy koszty lenistwa i braku gospodarności innych uczestników tej umowy, którzy żyją ponad stan za nasze pieniądze.
Obywatele zamartwiają długami, które będą spłacać własne dzieci i wnuki, a gigant rośnie i tworzy kontrowersyjne prawa dla wspólnoty. Wiele z tych praw narusza moralny porządek krajów przyjętych do UE. Okazuje się, że inwencja urzędników tego giganta jest niewyczerpana. „Europejska biurokracja ciągle potrafi zadziwiać” – czytamy w tygodniku Polityka. „Za rok do produktu narodowego poszczególnych krajów chce doliczyć dochody osiągane z gospodarczej czarnej strefy, czyli m.in. z prostytucji, przemytu, handlu narkotykami, bimbrownictwa. A to wszystko w Polsce ma policzyć … GUS.
…na razie Dziennik Gazeta Prawna sam policzył, że czarna gospodarka podnosi polski PKB o 16 mld złotych. Traf chciał, że o tyle właśnie w tym roku ma wzrosnąć deficyt budżetowy po planowanej w sierpniu nowelizacji”.
Urzędnicy Unii Europejskiej kombinują, jak tu dodać do PKB wcielonych do UE krajów trochę wirtualnego pieniądza, a kraje Azji produkują realne dobra i rosną w potęgę. Na stronie waluty.wp.pl czytamy: „Większość najważniejszych rynków finansowych świata zainteresowanych jest realizacją transakcji handlowych i inwestycyjnych z Chinami w walucie tego kraju. Po Hongkongu, Singapurze i Londynie rozliczenia w juanach wprowadza Paryż, Luksemburg, Frankfurt i Dubaj.
Nie ma wątpliwości, że juan zyskuje międzynarodowe uznanie i jest duże zapotrzebowanie na tę walutę poza Chinami kontynentalnymi powiedział ogólnokrajowemu dziennikowi Zhongguo Ribao- dyrektor Urzędu Monetarnego z Singapuru, Ravi Menon”.
Największym światowym centrum juana jest Hongkong, gdzie skoncentrowanych jest 70 procent zagranicznych depozytów w chińskiej walucie; w maju b.r. oceniano je na 698,5 mld juanów , według danych urzędu Monetarnego Hongkongu.
Jedni importują, a do nich należą Unia Europejska i Stany Zjednoczne, a drudzy produkują i eksportują, a do nich należą kraje Azji. W UE krajem który produkuje, są Niemcy. Ci co produkują, rosną w potęgę, a ci co importują zadłużają się na potęgę.
Myśląc perspektywicznie o tym nowym „tryndzie” politycznym globalistów świata zachodniego, który sprowadza się do importu towarów z Azji, musimy spróbować odpowiedzieć sobie na pytanie:
Czy rzeczywiście zburzono Bastylię, czy ją stawiają od nowa?
Nie można przecież patrzeć na ten upadek bezczynnie. Musimy działać, aby odwrócić bieg spraw i zatrzymać kryzys, którego zasadniczą przyczyną jest totalny import towarów powszechnego użytku. Ten import bogaci uprzywilejowaną grupę ludzi, posiadających zdolności kredytowe na zakup importowanych towarów po niskich cenach i sprzedanie ich we własnym kraju z ogromnym zyskiem. Ten import bogaci również banki udzielające kredytu. Ten totalny import wyprowadza technologię poza granice kraju i deprawuje zapomogami młodych ludzi pozbawionych pracy. Ten import tworzy dług wobec obcych banków we własnym kraju. Te wszystkie problemy dotyczą Polski na początku XXI wieku. Czy te zjawiska widzi tylko opozycja polityczna, a partia rządząca pozostaje ślepa?

miejsce

„Ale co zrobić z setkami lat dominacji niemieckiej na tym terenie?” , bo to jest bardzo charakterystyczne zdanie, które może wypowiedzieć tylko odpowiednio zindoktrynowane dziecię polskiej szkoły historii. Skoro może tak palnąć Pan Szostkiewicz, to czegóż oczekiwać od Kaczyńskiego z jego obsesją pisania historii od nowa. Może się czepiam, ale zrobiłem to tylko dla porządku, bo chodzi mi o coś zupełnie innego. Jak wszyscy wiedzą (tak myślę) Polska przedwojenna miała zgoła inny zarys terytorialny (przyłączono nawet do nowo powstałego państwa kawałek terytorium Górnego Śląska) i w czasie drugiej wojny setki tysięcy młodych mężczyzn, posługujących się językiem zbliżonym do polskiego i posiadających przez około 20 lat obywatelstwo polskie, zostało wcielonych do Wehrmachtu (nie wspominam nawet o tych bardziej nienawistnych formacjach), bo administracja niemiecka sklasyfikowała ich jako Niemców (w rzeczywistości było to bardziej skomplikowane). Jasne, mogli się na to nie zgodzić, ale tak może pomyśleć tylko ktoś wyjątkowo naiwny, ktoś znający tylko historię z polskich podręczników szkolnych.
I teraz, żeby nie przynudzać zadam pytanie: czy ktoś, kto jest obywatelem polskim (może nawet jest polskim szowinistą), ale jego ojciec i dziadek (tu też o Tusku mowa) walczyli na wojnie w mundurach Wehrmachtu, ma prawo domagać się ukazania w tym projektowanym muzeum punktu widzenia, o którym się nawet fizjonomom nie śniło (tak mawia Ferdek Kiepski, nie gorszy od Jarka Kaczyńskiego)? Tu chodzi szanowni magicy historii o jakieś kilka milionów ludzi, obywateli Polski.

ie jestem fachowcem od historii czy polityki tylko od maszyn, ale wiem jedno:
gdybym jako przedsiebiorca w czasie pertraktacji z moimi kontrahentami
„wychodzil poza wlasny punkt widzenia” to juz dawno poszedlbym z torbami.
Bo jesli ja nie bede pilnowal swojego interesu, to kto go bedzie pilnowal?
Mysle, ze blad w rozumowaniu  bierze sie w znacznej czesci
z wychowania jakie obaj odebralismy w domu i w szkole.
W czasach naszej mlodosci wpajano nam do glow, ze upominanie sie o swoje
jest co najmniej nietaktem. Nalezalo byc grzecznym i pilnym i czekac cierpliwie,
az inni racza nas docenic.
Tylko, ze w kontaktach z innymi takie podejscie do sprawy jest z gory skazane na porazke, poniewaz ci inni kieruja sie zupelnie innymi zasadami.
Np. w Niemczech, gdzie mieszkam od lat istnieje taka niepisana lecz powszechnie stosowana regula:
chocby ci sie cos nalezalo, nie dostaniesz, jak sie nie upomnisz.
Czlowiek, ktory nie potrafi twardo upomniec sie o swoje, uwazany jest za niedolege
oraz osobnika, na ktorym nie mozna polegac.
Taki czlowiek moze co najwyzej zostac protekcjonalnie poklepany po ramieniu.
Liczyc sie z nim z pewnoscia nikt nie bedzie.
Żeby się choć trochę podlizać Polakom, to wskażę na Francuzów, których w kłamstwach o ich udziale w II wojnie nie przebije nikt, są „Mistrzami Świata za Niemca”.